cytat:
„Nauczcie swoje dzieci tego czego my nauczyliśmy nasze, że Ziemia jest naszą matką. Wszystko to co przydarza się Ziemi, przydarza się również jej synom i córkom. Jeśli człowiek pogardza Ziemią, pogardza też samym sobą. Ziemia nie należy do człowieka, to on należy do niej. Wszystko krąży i łączy się razem jak krew, która jest wspólna dla jednej rodziny. Wszystko to co przydarza się Ziemi, przydarza się również jej synom i córkom”. To słowa jednego z Indiańskich Wodzów (zapożyczone z Manufaktura Radości)
Krew jest w nas - Życie jest w nas - Miłość jest w nas
29 June, 2008
28 June, 2008
27 June, 2008
25 June, 2008
06 October, 2007
06 September, 2007
02 September, 2007
27 August, 2007
11 August, 2007
06 August, 2007
04 August, 2007
31 July, 2007
projekt "dziennik"


tekst: historyczka sztuki dr Anna Głowa
"Bardzo ciekawym zjawiskiem, jakie ostatnio często obserwuje się w sztuce, jest przywoływanie motywów szycia i haftowania czy wprost posługiwanie się szyciem i haftowaniem (jak np. haftowane akty kobiece Ghady Amer, aplikacje "And That's How I Feel" Tracey Emin, "Wykroje" Marzeny Nowak, czy trochę z innej półki - powieść graficzna "Embroideries" Marjanne Satrapi - choć w tym ostatnim przypadku tytuł jest nieco mylący). Wszystkie te prace charakteryzuje przede wszystkim atmosfera prywatności i intymności, kreowanie "przestrzeni do zwierzeń". Są to dzieła bardzo osobiste. Szycie staje się jakby wentylem dla emocji, z którymi trudno dojść do ładu. Nie bez znaczenia jest to, że jest to czynność kojarząca się z kobiecym obszarem działania; przywołuje zapamiętane z dzieciństwa obrazy szyjących matek i babć. Zapewne dlatego prace wykorzystujące motyw szycia są bardzo kobiece, a jednocześnie często odwołują się do dzieciństwa. Tak jest też w przypadku "Dziennika" Pauliny Lignar. Praca ta składa się z dziewięciu niewielkich prostokątnych płócien, stanowiących swego rodzaju układankę. Na siedmiu z nich autorka wyszyła czerwonymi krzyżykami na białym tle słowa: "mam", "w", "sobie", "ból", "żal", "i", "cel". Uzupełniają je dwa bardzo oszczędne w formie obrazki, przedstawiające: plastikowy pistolet na wodę oraz kolorową lampę-akwarium. Jak mówi autorka "obrazki w zestawieniu ze słowami tworzą swego rodzaju szyfr". Jest to więc układanka, rebus, gra w skojarzenia. Artystka posługuje się bardzo prostymi znakami, ponieważ, jak mówi, "chciała pokazać coś uniwersalnego". Popatrzmy np. na kolory, jakich używa - pierwsze skojarzenie z czerwienią, jakie przychodzi na myśl, to krew, cierpienie, życie. Wyhaftowane czerwonymi krzyżykami na białym płótnie słowa "mam w sobie ból, żal i cel" stają się w ten sposób szczególnie wymowne. Ściegi wyglądają jak świeże blizny, dopiero co zaszyte rany. Przywodzi to trochę na myśl pisanie własną krwią. Kojarzy się ze zranieniem, ale też z wewnętrzną siłą i determinacją. Obrazki przełamują nieco tą atmosferę, są bardziej żartobliwe w tonie, nawiązują do dzieciństwa. Artystka po raz kolejny zaprasza nas do zajrzenia w swoją prywatność. Nie tylko pozwala nam przeczytać fragment swojego dziennika, ale pokazuje nam swoje ulubione przedmioty, które w jakiś sposób mówią o niej. Interesujący jest dobór tych przedmiotów: pistolet - a więc bardzo groźna broń, ale w tym przypadku jedynie plastikowa zabawka na wodę, którą nie można nikogo zranić, co najwyżej zrobić mu zimny prysznic, oraz lampa-akwarium, pełna różnokolorowych stworzeń o bajecznych kształtach. Artystka pokazuje nam więc wycinki ze swojego świata, "skrawki życia", które możemy sobie ułożyć w jakąś całość. A jednak wszystko pozostaje tak naprawdę niedopowiedziane. "Mam w sobie ból, żal i cel". Jak mówi autorka - jest to "zdanie, z którym może identyfikować się wielu ludzi". I o to właśnie chodzi. "Dziennik" Pauliny Lignar to autoportret, ale też "autoportret każdego z nas". Wszyscy jesteśmy takimi układankami - patchworkami złożonymi z "bólu, żalu, celu", "ulubionych zabawek" i wielu innych rzeczy, które codziennie musimy układać na nowo".
Subscribe to:
Posts (Atom)





.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)