31 July, 2007

projekt "dziennik"



tekst: historyczka sztuki dr Anna Głowa

"Bardzo ciekawym zjawiskiem, jakie ostatnio często obserwuje się w sztuce, jest przywoływanie motywów szycia i haftowania czy wprost posługiwanie się szyciem i haftowaniem (jak np. haftowane akty kobiece Ghady Amer, aplikacje "And That's How I Feel" Tracey Emin, "Wykroje" Marzeny Nowak, czy trochę z innej półki - powieść graficzna "Embroideries" Marjanne Satrapi - choć w tym ostatnim przypadku tytuł jest nieco mylący). Wszystkie te prace charakteryzuje przede wszystkim atmosfera prywatności i intymności, kreowanie "przestrzeni do zwierzeń". Są to dzieła bardzo osobiste. Szycie staje się jakby wentylem dla emocji, z którymi trudno dojść do ładu. Nie bez znaczenia jest to, że jest to czynność kojarząca się z kobiecym obszarem działania; przywołuje zapamiętane z dzieciństwa obrazy szyjących matek i babć. Zapewne dlatego prace wykorzystujące motyw szycia są bardzo kobiece, a jednocześnie często odwołują się do dzieciństwa. Tak jest też w przypadku "Dziennika" Pauliny Lignar. Praca ta składa się z dziewięciu niewielkich prostokątnych płócien, stanowiących swego rodzaju układankę. Na siedmiu z nich autorka wyszyła czerwonymi krzyżykami na białym tle słowa: "mam", "w", "sobie", "ból", "żal", "i", "cel". Uzupełniają je dwa bardzo oszczędne w formie obrazki, przedstawiające: plastikowy pistolet na wodę oraz kolorową lampę-akwarium. Jak mówi autorka "obrazki w zestawieniu ze słowami tworzą swego rodzaju szyfr". Jest to więc układanka, rebus, gra w skojarzenia. Artystka posługuje się bardzo prostymi znakami, ponieważ, jak mówi, "chciała pokazać coś uniwersalnego". Popatrzmy np. na kolory, jakich używa - pierwsze skojarzenie z czerwienią, jakie przychodzi na myśl, to krew, cierpienie, życie. Wyhaftowane czerwonymi krzyżykami na białym płótnie słowa "mam w sobie ból, żal i cel" stają się w ten sposób szczególnie wymowne. Ściegi wyglądają jak świeże blizny, dopiero co zaszyte rany. Przywodzi to trochę na myśl pisanie własną krwią. Kojarzy się ze zranieniem, ale też z wewnętrzną siłą i determinacją. Obrazki przełamują nieco tą atmosferę, są bardziej żartobliwe w tonie, nawiązują do dzieciństwa. Artystka po raz kolejny zaprasza nas do zajrzenia w swoją prywatność. Nie tylko pozwala nam przeczytać fragment swojego dziennika, ale pokazuje nam swoje ulubione przedmioty, które w jakiś sposób mówią o niej. Interesujący jest dobór tych przedmiotów: pistolet - a więc bardzo groźna broń, ale w tym przypadku jedynie plastikowa zabawka na wodę, którą nie można nikogo zranić, co najwyżej zrobić mu zimny prysznic, oraz lampa-akwarium, pełna różnokolorowych stworzeń o bajecznych kształtach. Artystka pokazuje nam więc wycinki ze swojego świata, "skrawki życia", które możemy sobie ułożyć w jakąś całość. A jednak wszystko pozostaje tak naprawdę niedopowiedziane. "Mam w sobie ból, żal i cel". Jak mówi autorka - jest to "zdanie, z którym może identyfikować się wielu ludzi". I o to właśnie chodzi. "Dziennik" Pauliny Lignar to autoportret, ale też "autoportret każdego z nas". Wszyscy jesteśmy takimi układankami - patchworkami złożonymi z "bólu, żalu, celu", "ulubionych zabawek" i wielu innych rzeczy, które codziennie musimy układać na nowo".